Kwartalni Nasze Inspiracje to czasopismo na temat zdrowia fizycznego, duchowego, psychicznego oraz relacji międzyludzkich.

Nasze Inspiracje


Nasze Inspiracje – zima 2013
W zimowym numerze „Naszych Inspiracji” tematami przewodnimi są: wdzięczność oraz umiejętność świętowania, których praktykowanie zmienia nie tylko nasze otoczenie, ale i nas samych. Piszemy o świętowaniu Bożej Obecności, a także cieszeniu się z cudzych sukcesów w oczekiwaniu na życiowe przełomy. W tym numerze zastanawiamy się także, w jaki sposób doceniać naszych bliskich, i jak wyrażać to praktycznie. Nie brakuje artykułów na temat uwielbienia, udziału w Bożym uzdrawianiu, prawdziwej obfitości czy wykorzystywania talentów danych nam przez Boga. Oprócz tego w numerze znajdziemy artykuł o paradoksie związanym z Izraelem, życiu w wolności finansowej oraz słyszeniu Bożego głosu. Nową rubryką jest dział „Dobry News”, w którym oddajemy Bogu chwałę za wszystko, co dobre, za każdą dobrą wiadomość. Wybraliśmy część spośród wielu dobrych newsów z całego 2013 roku. W tym numerze polecamy także artykuł związany ze świętami Bożego Narodzenia, sposobami ich spędzania i prawdziwym ich sensem, życząc naszym Drogim Czytelnikom prawdziwie błogosławionego czasu świętowania! Te oraz wiele innych, bardzo ciekawych artykułów w zimowym numerze. Zapraszamy do lektury!
ZAKUP NUMER
Ładowanie...
Fragmenty wybranych artykułów

Świętuj cudze sukcesy

Jan Grzeszkowiak - Świętuj cudze sukcesy

To niezwykłe, jak bardzo to, co nas w życiu spotyka, zależy od naszej reakcji na to, co spotyka innych. W rodzinie, wśród znajomych, w pracy – codziennie jesteśmy świadkami tego, co dzieje się w życiu innych osób. Czasem jedynie obserwujemy, innym razem wywieramy dość istotny wpływ na otoczenie.

Czy zawsze jesteśmy świadomi tego, jak bardzo nasza postawa wpływa na nas samych? Nie jest prawdą, że np. nasza złość uderza wyłącznie w otoczenie. Uderza ona równie mocno w nas: pozbawia trzeźwego spojrzenia na sytuację, uniemożliwia podejmowanie rozważnych, trafnych decyzji i zdecydowanie negatywnie wpływa na stan naszego zdrowia. Natomiast nasz optymizm, uprzejmość i życzliwość w stosunku do ludzi nie tylko im poprawiają humor i sprawiają, że jest im w życiu lżej. W nas samych również wywołują bardzo pozytywne skutki. Choć czasem pozory mylą, można zaobserwować, że na ludzkich obliczach wyryte są te emocje, którymi w przeszłości najczęściej raczyli swoje twarze.

Skonfrontowani ze szczęściem innych
W naszej kulturze nad otwartością, życzliwością i optymizmem niestety często dominują zaciętość, podejrzliwość i zgryźliwość w stosunku do innych ludzi. Jeśli jesteśmy skupieni tylko na sobie, trudno przychodzi nam żywić szczerą radość z sukcesu i szczęścia innych. Myśl wyrażająca się słowami: „A ja – to co?” bywa naturalną refleksją nad pomyślnością innych. Łatwo nam świętować sukcesy innych, gdy sami odnieśliśmy jeszcze większe. Jak jednak świętować z kimś, kto właśnie zdobył to, na czym nam samym tak bardzo zależy, a czego nie otrzymaliśmy? Nie mam tu na myśli lepszej pracy, podwyżki czy nowego samochodu, choć oczywiście dotyczy to również i takich sytuacji. Chodzi raczej o nasze reakcje, gdy widzimy pomyślność życia innych ludzi dokładnie w tych dziedzinach, w których sami niesiemy najbardziej bolesne rany i wieloletnią tęsknotę za zmianą.

Okażmy się wdzięcznymi

Alina Wieja - Okażmy się wdzięcznymi

Wdzięczność otwiera nasze oczy na to, co dla innych jest zupełnie zakryte. Pokazuje, jak wiele w naszym życiu jest elementów, które mogą cieszyć, za które możemy dziękować, nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Postawa wdzięczności otwiera nasze serce na Boże cuda i zaopatrzenie. Jest wonnością dla Boga i zachęceniem, by wylewał na nas jeszcze większe błogosławieństwa.

Droga do zadowolenia
Wdzięczność łączy się zawsze z dwoma ważnymi umiejętnościami: dostrzeganiem i docenianiem tego, co już w naszym życiu jest. Tego, co otrzymaliśmy i co mamy do naszej dyspozycji. Bez tych umiejętności posiadanie czegokolwiek traci swój prawdziwy sens – bo czy będziemy cieszyć się z tego, o czym teraz marzymy, jeśli każdy otrzymany dar tak szybko nam powszednieje? Wdzięczność przenosi punkt ciężkości z pozycji: „Tego jeszcze nie mam – i to mnie rozgorycza” na pozycję: „Mam już tak wiele – i wszystko, co mam, czego doświadczam, bardzo mnie cieszy”. Wtedy też coraz więcej korzystamy z tego, co już posiadamy, potrafimy się tym prawdziwie cieszyć. Obejmuje to nasze zdrowie, siły, możliwości, warunki życia, przyjaźnie, życzliwe osoby, które są wokół nas. A co najważniejsze, w ponadnaturalny sposób pomnaża to, co już mamy, i uwalnia nowe cuda.

O tym, który podziękował
Tej nowej postawy serca, które patrzy na wszystko poprzez pryzmat wdzięczności, trzeba zapragnąć i trzeba się uczyć. Na przykładzie biblijnej historii o dziesięciu trędowatych, którzy chcieli być zdrowi, możemy zaobserwować, jak kluczową rolę odgrywa postawa wdzięczności. Wszyscy trędowaci zostali oczyszczeni z symptomów choroby, lecz tylko jeden z tych dziesięciu wrócił do Jezusa i Mu podziękował. I tylko o nim Jezus powiedział, że został w pełni uzdrowiony. Wszedł wiarą w pełnię (w wersji oryg. Ew. Łuk. 17:19). Pełnia i radość życia są możliwe tylko w postawie wdzięczności za to, co od Boga otrzymujemy.

Uczta, którą przygotowuje Ojciec

Kazimierz Barczuk - Uczta, którą przygotowuje Ojciec

Wydawać by się mogło, że pewna historia biblijna opowiadająca o powrocie jest nam bardzo dobrze znana. Jednak do dziś wielu nie rozumie głębi jej znaczenia. Przypowieść o synu marnotrawnym, bo o niej mowa, to nie tylko historia obrazująca pokutę i nawrócenie. Opowiedział ją kiedyś sam Jezus. Kryje się w niej o wiele więcej bezcennych obrazów oraz treści. Czasami zaskakujących.

W Ewangeliach opisano młodego człowieka, który odebrał od ojca swoje dziedzictwo i szybko je roztrwonił. Kiedy wszystko stracił, musiał szukać pracy. Znalazł ją w chlewni. Gdy młodzieniec był już tak głodny, że chciał jeść nawet to, czym karmił zwierzęta, zaczął rozmyślać nad swoim stanem. Uzmysłowił sobie, że najniższy sługa w gospodarstwie jego ojca znajduje się w lepszej sytuacji niż on. Ukorzył się więc, gotów był wrócić i błagać ojca o przebaczenie. Chciał prosić ojca, aby przyjął go do pracy w charakterze służącego. Wiedział, że byłoby to dla niego znacznie lepsze niż to, czego doświadcza teraz.

Przyjęcie przygotowane
Kiedy czytałem tę historię, dostrzegłem coś bardzo istotnego. Ten młody człowiek, nawet gdy wracał już do domu ojca, nadal jeszcze nie doceniał, kim naprawdę jest ojciec i jak kochające ma serce. Spodziewał się, że zostanie u ojca sługą. Jak widać, nie znał i nie rozumiał miłości swojego ojca ani jego miłosierdzia. Ojciec z utęsknieniem wyczekiwał przecież jego powrotu. Wierzył, że zobaczy swego syna. Kiedy tak się stało, wybiegł synowi naprzeciw, pocałował go, zanim jeszcze ten zdążył cokolwiek powiedzieć. Następnie ojciec polecił przygotowanie wielkiej uczty, aby świętować powrót syna.

Wyjątkowy obraz
Starszy brat był tak mocno skoncentrowany na swoim położeniu i swojej odpowiedzialności, że nie potrafił dzielić miłości ojca – pomiędzy siebie i swojego brata. Ten szczególny obraz do bólu przypomina mi historię, jaka toczyła się przez wieki. To historia o nastawieniu Kościoła do narodu wybranego, do Żydów. Wierzący w Jezusa, którzy wywodzą się ze wszystkich narodów, są obdarowani wszelkimi błogosławieństwami w domu Ojca. Cieszymy się z miłości Boga Ojca, jednak nie zawsze rozumiemy Jego serce... Większa część historii Kościoła była świadectwem nienawiści do narodu żydowskiego. Narodu, o którym w Piśmie Świętym czytamy, że Bóg go kocha i traktuje jak źrenicę własnego oka. Tymczasem wielu chrześcijan postrzega Żydów jako jedną z grup etnicznych, religijnych, które należy zewangelizować i włączyć do Kościoła. Mało kto rozumie, jakie miejsce ten naród zajmował i zajmuje w Bożym sercu.

Dar świętowania

Wiola Niedziela - Dar świętowania

Świętowanie może przybierać w naszym życiu różne formy. Dotyczy szczególnych wydarzeń, ale też wielu zwykłych składników codzienności. Główny przejaw świętowania kojarzony z grudniem to nadchodzące święta Bożego Narodzenia i celebrowanie tego czasu w rodzinnym gronie, w obecności Jezusa Chrystusa. Kolejny aspekt świętowania może wynikać z wdzięczności okazywanej Bogu za każde dobro, dostrzegania go we własnym życiu i doceniania – jako daru od Boga. Jeszcze inny przykład stanowi radosne świętowanie przed Bogiem w obliczu trudnych sytuacji. Czy nie brzmi to jak paradoks? A jeśli to właśnie wtedy okazuje się, że pewna świadomość w połączeniu z aktywnym świętowaniem jest dla nas... darem?

Co kryje się w świętowaniu, celebracji Obecności Boga? W prawie każdej księdze biblijnej możemy dostrzec wiele ciekawych opisów świętowania przed Bogiem. Do najbardziej znanych przykładów należy historia, w której król Dawid, sprowadzając Arkę Przymierza do Jerozolimy, nie krył się z celebracją Bożej Obecności, bez względu na opinie ludzi. Inny przykład świętowania widzimy u Mojżesza. Po przejściu Izraela przez Morze Czerwone Mojżesz zaśpiewał Bogu niezwykłą pieśń wdzięczności. Radośnie świętowano wtedy Bożą ingerencję i wyrażano wdzięczność za Boży cud. To było celebrowanie Bożej chwały. Na przestrzeni całej swojej historii Izrael otrzymywał od Boga wiele konkretnych wskazówek dotyczących świętowania. Tego, w jaki sposób uczcić Bożą, świętą obecność. Świętowanie w Bożym zamierzeniu ma dotyczyć przede wszystkim praktyki życia. Związane jest z konkretną postawą serca i wyrażaniem jej Bogu. Świętowanie może stać się ważnym elementem dnia codziennego, a przede wszystkim nie jest ono jedynie zwykłą, emocjonalną radością. W świętowaniu kryje się niejeden z darów zaprojektowanych przez Boga.

Świętowanie w oczekiwaniu na rozwiązanie problemu
Oczekiwanie na odpowiedź jest chyba jedną z najtrudniejszych rzeczy, jakich doświadczamy w modlitwie. Jeśli nie wiemy, kiedy odpowiedź nadejdzie, jaka będzie ani co będziemy musieli w związku z nią zrobić, postawa zaufania Bogu jest dla każdego człowieka wyzwaniem. Temat takiego oczekiwania ciekawie porusza Bill Johnson: „Każdy potrafi ucieszyć się na widok cudu. Pokaż mi jednak kogoś, kto świętuje, zanim nadejdzie odpowiedź, a pokażę ci, kto zaraz ją od Boga otrzyma”.

Stworzeni, by słyszeć Boga

Sylwia Tomczyk - Stworzeni, by słyszeć Boga

Gdy ktoś wypowiada zdanie rozpoczynające się od słów: „Bóg mi powiedział...”, nieraz czujemy się nieswojo. Próbujemy odnieść się do faktów i wydarzeń, których dotyczy to stwierdzenie. Na ogół nie wstydzimy się wyznawanych wartości, przyznajemy się do wiary w Boga, nawet publicznie. Jednak mówienie o tym, że słyszymy Boga, dla wielu brzmi dziwnie. Czasami też w nas samych pojawiają się wątpliwości i zastanawiamy się: jak to zostanie odebrane; czy jesteśmy pewni, że dobrze usłyszeliśmy; czy nie pogubimy się w życiu, podejmując decyzję, co do której mamy wrażenie, że to właśnie Bóg nas poinstruował?

W takich sytuacjach myślimy sobie, że ostatecznie Bóg dał nam również rozum, więc w odniesieniu do różnych myśli i wrażeń warto go użyć. Przechodzą nam przez głowę obrazy różnych dziwnych, czasem niemądrych rzeczy, które ludzie robią, a potem przerzucają odpowiedzialność za nie na Boga. Jak rozpoznać, czy dana myśl lub wrażenie naprawdę pochodzi od Boga?

Jak rozpoznać głos Boga?
Zdolność do słyszenia Bożego głosu leży w naszej naturze, ponieważ zostaliśmy stworzeni do relacji z Bogiem. To obejmuje prowadzenie z Nim dialogu. Z jakichś jednak powodów jest nam bardzo trudno usłyszeć i rozpoznać Boży głos. W dialogu tym można dostrzec wiele źródeł zakłóceń. Mogą nimi być niewiara, ciągły pośpiech, brak czasu przeznaczonego tylko dla Boga, rozproszenie itd. Istnieją także blokady, które wznosimy w naszych umysłach. Czego one dotyczą?

Paradoks Izraela

Juergen Buehler - Paradoks Izraela (Jaki pożytek Żyd ma z tego, że jest Żydem?)

Kiedy czytamy 3 rozdział Listu do Rzymian, możemy mieć wrażenie, że apostoł Paweł albo się zapomniał, albo był w pewnym zamieszaniu, ponieważ dwukrotnie w tym rozdziale zadaje bardzo podobne pytanie: „Czymże więc góruje Żyd?” oraz: „Czy więc Żydzi przewyższają chrześcijan?”. Na te prawie identyczne pytania podaje nam dwie odpowiedzi – tak różne od siebie, jak to tylko możliwe.

Jedno pytanie, dwie odpowiedzi
We wstępnych słowach tego rozdziału apostoł Paweł zadaje pierwsze pytanie: Czymże więc góruje Żyd? Albo co za pożytek jest z obrzezania? I daje odpowiedź bardzo jednoznaczną i absolutnie pozytywną: [Pożytek] wielki pod każdym względem (List do Rzym. 3:1–2). I ta odpowiedź jest afirmowana, mocno podkreślana przez wszystkich przyjaciół Izraela. Należą do nich ci, którzy zgadzają się, że Żydzi nadal są wyjątkowym narodem i nadal mają wielkie znaczenie dla Boga, a wspieranie ich ma wielką wagę. Jednak już osiem wersetów dalej apostoł Paweł zadaje podobne pytanie: Cóż więc, czy Żyd przewyższa Greka poganina]? (List do Rzym. 3:9, parafraza). Oryginalny grecki tekst pozwala nam przeczytać ten fragment następująco: „Czy my, Żydzi, przewyższamy wierzących wywodzących się pogan?”.

W tym momencie odczuwamy pokusę, by przypomnieć apostołowi Pawłowi, że przecież kilka wersetów wcześniej już zadał to pytanie. Czy więc się zapomniał? Czy potrzebuje powtórzyć swoje wcześniejsze słowa? Zaskakująca odpowiedź apostoła Pawła wprowadza nas w zupełną konsternację. Jakby zupełnie zaprzecza on swojej pierwszej, pozytywnej wypowiedzi, odpowiadając tym razem: Wcale nie! Podaje nam więc dwie odpowiedzi na to samo pytanie: „Przewyższa we wszystkim” i „W niczym nie przewyższa”. Co stało się z apostołem Pawłem pomiędzy wersetem 1 i 9, że tak radykalnie zmienił zdanie?

DOBRY NEWS

Mateusz Wójcikiewicz - DOBRY NEWS

Żyjemy w czasach, w których dobre wiadomości nie zawsze trafiają na pierwsze strony popularnych gazet. Nie przeznacza się też na nie wiele miejsca na pasku telewizyjnym, gdzie informacja może być dobrze wyeksponowana. Dlaczego więc podejmujemy się publikowania mniej modnych medialnie – dobrych informacji? Czy dobra wiadomość może być dziś dobrym newsem?

Konsekwentnie podając dobre wiadomości w tej formie, należy podkreślić, że najlepszym i najbardziej aktualnym newsem, jaki kiedykolwiek zaistniał, jest ewangelia – Dobra Nowina. To stwierdzenie pozornie zawiera w sobie pewną sprzeczność. Jaką? Zakłada się, że obecnie news żyje tylko kilka godzin, już nawet nie dni. Wtedy właśnie określany jest mianem newsa, czyli gorącej, ciekawej informacji z ostatniej chwili. Wiadomość, która jest starsza, nie zostałaby nazwana w mediach newsem. Tymczasem ewangelia liczy już ponad 2000 lat. Ten przykład najmocniej pokazuje, dlaczego toczy się ciągła walka o to, by pozytywnym wiadomościom poświęcano więcej uwagi, by miały one godne miejsce w mediach i w życiu społecznym.

Wspólną cechą wszystkich dobrych wiadomości jest to, że przynoszą nadzieję. Podejmujemy się więc podsumowania 2013 r. w tym kontekście. Publikujemy wybrane wiadomości, które zachęcają do wiary i spojrzenia w przyszłość z nadzieją. Dlaczego jeszcze warto publikować dobre wiadomości? Bóg w swoim Słowie daje nam przykład, że mamy doceniać dobro, skupiać się na wszystkich dobrych rzeczach oraz sprawach.

W naszym kraju już od 2003 r. trwa nieprzerwanie ruch modlitwy o nazwie „Polska 24”. Chrześcijanie w wielu wspólnotach biorą odpowiedzialność za kolejne 24 godz.; całą dobę modlą się o różne sfery życia społecznego: media, politykę, Kościół, Izrael, parlament i wiele innych obszarów. Każdy z podanych dobrych newsów dotyczy tych właśnie dziedzin. Koncentrujemy się na tych wiadomościach, które są ewidentnym przejawem Bożej przychylności. Jesteśmy Bogu wdzięczni za wiele wysłuchanych modlitw!

Umieszczenie samych dobrych wiadomości nie oznacza oczywiście, że mamy się oszukiwać, kiedy nie zawsze wszystko jest idealne. Jednak chcemy iść śladem tego, co najważniejsze – Jezus zostawił nam przykład: w czasie burzy On spał spokojnie, nie dlatego, że był znudzony czy zmęczony, lecz dlatego, że miał w sobie pokój. Często niekorzystne okoliczności, takie jak w tym przykładzie burza, mogą odwodzić nas od relacji z Bogiem i doceniania tego, co Bóg czyni. Warto więc skupiać się na godnych polecenia, dobrych wiadomościach, za które pod koniec tego 2013 r. pragniemy w sposób szczególny oddać Bogu chwałę!

Życie w przestrzeni wolności finansowej

Mirosław Wielchorski - Życie w przestrzeni wolności finansowej

Jakie mamy skojarzenia ze stwierdzeniem „wolność finansowa”? Może oznacza to po prostu bycie bogatym albo możliwość spełniania wszystkich swoich zachcianek? Czy przestrzeń wolności finansowej w ogóle istnieje?

W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono badania, które wykazały, że ludzie w społeczeństwie amerykańskim ponad 80% swojego czasu w ciągu dnia spędzają na myśleniu o tym, jak zarobić, jak zaoszczędzić i jak wydać pieniądze. Z kolei w Biblii prawie jedna trzecia wszystkich przypowieści Jezusa zapisanych w Ewangeliach dotyczy pieniędzy i spraw materialnych, bezpośrednio lub pośrednio. Zatem, cokolwiek sądzimy na temat finansów – jest to ważne zagadnienie, któremu warto się przyjrzeć.

Bogactwo (nie)łatwe do uniesienia
Grupa socjologów amerykańskich dotarła do historii osób, które w ciągu ostatnich 50 lat wygrały główne nagrody w loteriach pieniężnych, podobnych jak u nas Lotto. Po początkowej fazie euforii z powodu wygranej życie prawie 90% z nich zaczęło się „sypać”. Od momentu wzbogacenia się doświadczali różnorakich kryzysów: rozpadały się ich małżeństwa, wpadali w uzależnienia, szybko trwonili majątek. Niektórzy znaleźli się na ulicy jako bezdomni. Los wielu „szczęśliwców” stawał się gorszy w porównaniu z życiem, jakie wiedli przed niespodziewaną wygraną. Czy to sugeruje, że mamy trzymać się z daleka od pieniędzy? Czy błogosławieństwo materialne jest możliwe? Wierzę, że w Piśmie Świętym znajdują się odpowiedzi na te pytania.

Dwie kluczowe zasady
W kontekście określenia „wolność finansowa” dostrzegłem ciekawy fragment biblijny, w którym apostoł Paweł mówi o sobie: nauczyłem się przestawać na tym, co mam. Umiem się ograniczyć, umiem też żyć w obfitości; wszędzie i we wszystkim jestem wyćwiczony; umiem być nasycony, jak i głód cierpieć, obfitować i znosić niedostatek. Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie (List do Filip. 4:11–13, wyróżnienie autora).

Jest to jeden z ważniejszych fragmentów biblijnych, w których widzimy dość jasno określone funkcjonowanie w tzw. przestrzeni wolności finansowej. Apostoł Paweł pisze tutaj o dwóch kluczowych zasadach poruszania się w przestrzeni wolności finansowej: po pierwsze twierdzi, że jest wyćwiczony – co oznacza, że nauczył się żyć w obfitości materialnej, ale też umie się ograniczyć, kiedy okoliczności tego wymagają. Po drugie, Paweł pisze, że wszystko może w Chrystusie – pisze to w kontekście „wyćwiczenia” w obfitości i niedostatku. A więc poruszanie się w przestrzeni wolności finansowej to umiejętność funkcjonowania w różnych warunkach materialnych. Tak, aby sytuacja materialna (niedostatek lub obfitość) nie wpływała negatywnie na człowieka.

Nasza witryna korzysta z plików cookie, które są zapisywane na Twoim komputerze. O celu, warunkach przechowywania lub dostępu do nich możesz przeczytać pod podanym linkiem polityka plików cookies.

Wyrażam zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.